Wojna na Zamysłowie

Wojna na Zamysłowie !

Pani Bernatko, co to się na tym Zamysłowie porobiło ?!? Jak tak dalej będzie to się chyba wyprowadzę do jakiegoś Meksyku czy Pekinu, bo jak tu żyć?.
Idę spacerem obok szkoły a tu straż pożarna, jedna druga, zbiegowisko ludzi wszyscy stoją i patrzą. Okazało się, że na boisku wypadek samochodowy- młoda dziewczyna, strasznie zakrwawiona wyciągana z samochodu, na noszach ją wynosili – a ludzie klaskali jak pilotowi w samolocie gdy wylądował w Pyrzowicach na lotnisku , kiedy od córki z Niemiec wracałam. Potem jakieś wielkie chłopy opony od koparki nosili, myślałam, że jakieś roboty drogowe czy coś, ale chyba im się udało to koło naprawić, bo zaraz potem beczkę z piwem przynieśli, a silni byli i chyba pić im się chciało bo ciągle te beczki tam i z powrotem nosili. Siadłam sobie na ławeczce obok tej siłowni, co z tego budżetu obywatelskiego magistrat wybudował i patrzę co się dzieje. W pewnej chwili na boisku zbiegają się dzieci i z rodzicami rury układają, a ostatnio prezydent Koper mówił, że kanalizacja już skończona, a ci układają jakby im na akord płacili. Tempo mieli takie, że nawet nie zdążyli kopać rowu tylko na trawie układali. Już miałam iść do domu, bo Tofik sprawdził wszystkie drzewa, a tu nad głową mi lata taki mały helikopter z kamerą , wie Pani to co w telewizji mówią, że dzieci się tym bawić nie powinny i chyba nazywają to dren. Myślę, jakieś CBA czy ONZ nam Zamysłów sprawdzają? Patrzę, a przy przedszkolu harcerze z dziećmi z karabinów strzelają, jakieś dziwne te naboje bo jak w drzewo trafili to pękały i się wylewały. Najgorsze było jednak to to, że w tym samym momencie przyjechały samochody wojskowe, siedzę i nie wiem czy do domu uciekać czy do schronu na Nowinach. Przyjechali jacyś kierownicy bo w białych koszulach i spodniach od garnituru, myślę powiedzą ewakuacja, a oni śpiewać zaczęli. W międzyczasie dużo ludzi przyszło, chyba wszyscy z dziećmi na spacer wyszli bo biegały i krzyczały, skakać zaczęły aż się Tofik wystraszył. Zaraz potem zrobiło się ciemno, ludzie siedzieli pod namiotami – przy świecach, wyobraża sobie Pani, przy świecach w naszych czasach? Na szczęście ktoś pomyślał o tych biednych ludziach i postawił bar z kiełbasami i grochówką żeby im zimno nie było. Nie wiem co im jeszcze dali bo wszyscy tańczyć zaczęli . Pani Bernatko dziwne to wszystko, ciemno już było, Tofik mi zmarzł, a ja kocyka nie zabrałam. Poszłam do domu, a tam przed szkołą napis ” Festyn Zamysłowski Sobota 12 września 2015, i wie Pani dziwię się, czemu mi nikt o tym nie powiedział ? Z wnukami bym poszła. Eh szkoda gadać.

R E K L A M A
stat4u